poniedziałek, 7 maja 2012

Sulawesi - Makassar

Po krotkiej wizycie na "polnocy" wracamy na polkule poludniowa - Makassar na wyspie Sulawesi w Indonezji.
Okazuje sie ze w sanmolocie jest trojka Polakow a jeden siedzi obok nas. Wyglada na to ze przez kilka dni bedziemy podrozowac razem :-)
Na miejscu duzo milej niz w Kuala bo ludzie bardziej sympatyczni. Docieramy do hotelu - po malych przejsciach z taksowkarzem - oczywiscie nas troche naciagnal :) Rano szukamy biura z biletmi na dalsza podroz promem (ma byc za tydzien). Probujemy dogadac sie z dziadkiem - kierowca rikszy - przez 40 minut wiezie nas gdzies ciezko postekujac za naszymi plecami :-) Okazuje sie ze mamy mu zaplacic 50000 rupii - myslelismy ze 5000.... Biura z biletami nie znajdujemy, ale za to dowiadujemy sie ze jest inne kolo naszego hotelu, i za dojazd tam riksza mozemy zaplacic 15000 rupii, wiec dziadek pewnie ma wolne do konca tygodnia :-)
W koncu kupujemy bilety (na 13 maja) wiec w spokoju mozemy jechac na polnoc, zwiedzac Sulawesi.

Gangsta na dworcu







Dworzec w Makassarze

czwartek, 3 maja 2012

Perypetie i Polnocna Polkula

Zawsze zastanawialem sie jak mozna byc takim glupkiem zeby spoznic sie na samolot. No to teraz juz wiemy :-) W Christchurch jakos sie zagapilismy i nie zdazylismy nadac bagazu, wiec ostatecznie nie wpuscili nas na poklad. Kilk godzin nerwow, i ostatecznie udalo sie przebookowac bilety n nastepny dzien - z darmowa noca na lotnisku. Lecimy do Kuala Lumpur.

To juz jest koniec...


Darmowy nocleg w ChCh

Na Polnocnej Polkuli okazalo sie, ze jest duzo cieplej niz bylo na poludniowej :-) W Kuala Lumpur tlok ze malo i powoli zaczyna sie egzotycznie. W Chinatown skwar gwar 1000 motorkow, jadlodajni z egoztycznymi potrawami i taaaakie tanie w porownaniu z Koncem Swiata.







środa, 2 maja 2012

Mt Cook Village - prawie jak Morskie Oko

Na wieczor dojezdamy do Mt Cook Village - od razu zaczyna padac, ale od rana ma juz byc pieknie. Niesaowite, jak tutaj szybko potrafi sie zmienic pogoda.
 Okolice piekne, w tle Mt Cook i pelno lodowcow, ale tras w okol jak na lekarstwo - i w wiekszosci po dolinach. Niestety - aby tu pochodzic wyzej trzeba umiec cos wiecej :-)
Pierwszego dnia lazimy po dolinach - Hooker Valley i lodoiec Tasmana. Na drugi dzien wyjscie do Mueller Hut ze spektakuarnymi widokami wokol.

Na poludniu zima rusza w pelni - noca tempertury ponizej zera, wlasnie spadl pierwszy snieg. Niesamowite, jak ogromna jest roznica w porownaniu z Wellington. 


Hooker Valley





Lodowiec Tasmana najwiekszy i najdluszy na Koncu Swiata





Mueller Hut




W srode wieczorem jedziemy do Christchurch, a w czwartek wylot. Wlasnie koncymy pisac siedzac na lotnisku i czekajac na lot do Kuala Lumpur.

środa, 25 kwietnia 2012

Na poludnie

W koncu spakowani, ostatnia noc w backpackersach. Rano wylot do Queenstown. Na miejscu piekna jesien, przy ktorej zlota polska jesien jest szaro-bura :-) Na poczatku probojemy poradzic sobie bez samochodu - wiezorem poddajemy sie i idziemy cos wynajac - poza sezonem, turystow malo.

Pogoda ma sie zaaz zesuc, wiec idziemy tylko na dwudniowa trase na Rees Saddle.

Sonsorem wycieczki jest JetStar

W gory!




Rees Saddle



Jesien w Glenorchy


Pogoda w gorach szybko sie psuje, wiec jedziemy na "Road trip" - szukanie pingwinow i innych atrakcji (Moerki Bouders, etc.)

Nugget Points




Moeraki Boulders - okrgle kamienie




Elephant rocks - wielkie glazy

Po 3 dniach prognozy sie poprawija - jedziemy w strone Mt Cook Village.


piątek, 20 kwietnia 2012

Pakowanie

Ostatnie tygodnie to pakowanie (wysyłamy do Polski kajaki, wiosła i całą resztę sprzętu) i zwiedzanie okolic. Tuż przed sprzedaniem samochodu (echh, biznesu to my robić nie umiemy :-) udało się nam zobaczyć Cape Palliser. We wtorek wylot na południe!

Weta Cave - spotkanie z nativem

Weta Cave


Pakowanie - wiosła







Cape Palliser



Cabbage Tree